Flower

Posts Tagged ‘zwierzaki’

Walk of your heart.

Nieśmiałe słońce rozłożyło swoje promienie na każdym dostępnym skrawku naszych ciał. Pierwszy dzień wiosny dwa dni przed jej kalendarzową inauguracją. Odwieczna gra dwóch wściekłych serc, samotności przeplecionej z tęsknotą, resztki płonących pragnień walczących z bezczelną rutyną i troska z niepokojem muskająca bliźniacze dusze. Taka jest nasza nasza tegoroczna wiosna, buchająca melancholią, ekshibicjonizmem naszych ciepłych serc, najgorszych koszmarów, największego głodu i tarzania się w pełnych garściach łapczywie czerpanych z życia.

 

(więcej…)

Walk of your heart – preview.

 

Zapowiadamy się, trochę bajkowo, bardzo po naszemu, z uśmiechniętym sercem i słońcem na twarzy…

 

 

 

Afrykańska Fotorewolucja.

Miałam już półtorej godziny temu wyjść na siłownię, ale nie jestem w stanie ruszyć się z domu. Z rana, jak gdyby nigdy nic, dzień jak co dzień otwierając spam na poczcie i przeglądając czy nie zawieruszyła się tam jakaś wiadomość mojego życia, właśnie taką oto tam znalazłam! Zajęłam pierwsze miejsce w konkursie „Afrykańska Fotorewolucja” i czeka mnie wyjazd do Maroka na tygodniowe warsztaty. Do tej chwili nie mogę uwierzyć! Należą tu się dwa ogromne podziękowania! Pierwsze dla piątki wspaniałych wariatów dzielnie podejmujących wyzwanie i realizujących jeden z najdłuższych i najdzikszych projektów jakie wykonywałam oraz dla mojego chłopaka, który jako mój iście osobisty manager zadbał o to by zdjęcie znalazło się w konkursie! Bardzo Wam Kochani dziękuję również za wsparcie. Bez Was nie byłoby tego wszystkiego. Mam nadzieję w pełni wykorzystać ten czas na zgromadzenie jak najliczniejszego i najwspanialszego materiału, który będzie cieszył Wasze oczy! *:

 

ogonek.

Rano krótko po godzinie piątej ze snu wyrywa mnie dzika i krwawa walka mojej dzielnej i łowieckiej kotki Lucy. Najwyraźniej polowała na jakąś bardzo dorodną i niezwyciężoną muchę, miotając się od kuchni do pokoju, dorywczo skacząc mi po głowie, miętoląc coś w pysku i łapach. Wyborną rzeczą jest być wyrywanym o takim świcie ze snu, zwłaszcza kiedy całe ostatnie dnie od rana do wieczora siedzi się przy komputerze nad zleceniami. Po półgodzinnej bitwie Lucy, jak to czasem ma w zwyczaju, wypluwa mi przed nos swą zdobycz niczym pies na aport, właściwie w tym samym celu. Myślałam, że umrę widząc przed sobą ogonek od pomidora… To samo można dziś powiedzieć o życiu. Masa ludzi miota się z kąta w kąt, walczą z niewidzialnymi mocami, zwracają całą swoją uwagę, siłują się z jakimś potwornym złem tego świata narażając się na oklaski i ochy ze strony ślepej widowni, a kiedy ostatecznie przychodzi do rozrachunku to widz czuje się jak ostatni idiota.

 

miejska dżungla.

Powracam po małej bez dostępu do świata przerwie (:  Z tymi zdjęciami chciałam jeszcze trochę poczekać, ale w sumie co mi tam. Były prośby, aby pokazać cały przebieg akcji i pomimo prób wyselekcjonowania zdjęć niestety [bądź stety] mniej się nie dało (:  Ale ponoć się z tego cieszycie, zatem nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do… no właśnie…Była to akcja stosunkowo gruba jak na moje dotychczasowe sesje, ciągnąca się pełną dobę, pełna pozytywnych reakcji ze strony otoczenia, dobrej zabawy i emocji. Dziękuję Panom za pełne poświęcenie a Dagmarze za wspaniałe wykonanie strojów. Poproszę na przyszłość więcej takich modeli, więcej takich strojów i więcej tak fajnych ludzi na drodze napotkanych (:

Enjoy.

 

 

Lewek: Damiś.

Zeberka: Funio.

Zajec: Klemens.

Łoś: Kolbi.

Lisek: Szem.

 

 

btw. jeśli trafią tu przypadkiem osoby, którym udało się zrobić pamiątkowe focie ze zwierzakami, byłabym wdzięczna za podesłanie ich na maila: martastreng@gmail.com (:

zgromadzenie.

 

Ciepły strumień łez spłynął po niecierpliwym policzku Gdyni. Rozemocjonowana apatia, anemia zmysłów, markotność żądzy. Półciepłe kakao z niebieskiego kubka magiczną siłą ujarzmia złe myśli, a krople deszczu gaszą rozpalony ogień smutku. Smok hodowany przez lata pod łóżkiem, smok karmiony kompleksami, samotnością, bezradnością, złymi emocjami zaczyna wychodzić, zwabiony słodkim zapachem miłości, prawdziwości, zainteresowania, pocałunków. Nie potrafi walczyć z łakociami. Boi się ich. Stoi przed nimi bezbronny, nagi, pełen nostalgii, z rozpaczliwym wzrokiem wyszukującym pomocy…

 

 

nieogar.

takie lemury tylko w stolicy, czyli po wyprawie do zoo fota dnia być musi…