Posts Tagged ‘Monisia’
dachowe hece.
Zaczynamy się budzić do życia czołgając się po sinusoidzie nastrojów i samozadowolenia. Na wstępie podziękować chcę ludziom bezinteresownie fajnym, którzy pomagają poprowadzić mi linię tej sinusoidy w górę i z całej swej pozytywnej mocy stoją na palcach próbując utrzymać ją jak najwyżej, jak i tym, którzy usilnie próbują ciągnąć ją ku dołowi, bo jakoś tak nastrajają mnie melancholijnie i pokazują w co warto nie wierzyć (: Młoda jeszcze jestem, głupia, życia się uczę i ludzi wciąż jakoś tak na pamięć trochę, tych wszystkich szczwanych zabiegów lisich, ekspertów od ludzi, znawców umiejętności, inżynierów od życia, specjalistów od wszystkich dziedzin świata. Wszyscy jesteście mi bardzo potrzebni i bądźcie nieprzerwanie tacy nadal. Dziękuję.
Tymczasem zapraszam na nasze harce nocne, zabawy światłem, cieniem, powietrzem i dachem Damisia rodziców, którym to spać nie daliśmy do godzin późnych, a którzy fantastycznie zaangażowali się w pomoc. Buziaki Damianowi, za drajwowanie, zwalczanie naszych lęków wysokości, asystowanie dzielne i asekurację, Dagmarze za udostępnienie pokoju, gorsetu, wsparcie duchowe oraz pomoc w narysowaniu świnek również wdzięczności wznoszę, jak i kochanemu Ananaskowi oferującemu swoje sprytne rączki do wizualnego przygotowania naszej pięknej Moniczki, która to modelować się odważyła.
sofizmaty cd.
Kolejną radością wypadu było spotkanie z kochaną Monią, za którą stęskniłam się niemiłosiernie. Dwa lata próbowałyśmy na spokojnie spotkać się to w Trójmieście, to w Poznaniu, jednak ostatecznie Wawa pozwoliłam nam rzucić się sobie w ramiona (: Nie omieszkałam zaciągnąć jej przed obiektyw, ciesząc się z efektów i czekając na więcej takich okazji *;





