höst.

 

Po uszy w liściach, po uszy w marzeniach, po uszy w melancholii. Mija trzydzieści dni od naszej rozłąki. Trzydzieści dni codziennego uśmiechania się do kamerki, trzydzieści dni samotnych spacerów, trzydzieści dni myśli, trzydzieści dni nowych nas. Nigdy czas nie uciekał tak szybko. Jeszcze niedawno, niczym ostatnia sierota, transportowałam się z punktu a do punktu be z dwoma wielkimi walizkami, które nie raczyły współpracować. Jeszcze chwilę temu, zaraz po rozpakowaniu, byłam święcie przekonana, że spakuję na powrót te dwie niewspółpracujące walizki i wrócę, bo serce bardziej niespokojne, dusza się błąka, myśli odbierają sen. Dziś wiem, że jeszcze chwilę tu wytrzymam. Spacerując po wodzie, będąc kilometry poza mapą, pozwalając strugom deszczu swobodnie spływać po niesfornych kosmykach włosów przyklejonych do twarzy, uśmiechając się mimo to wszystko…  mimo to, że wiele rzeczy najzwyczajniej ci się nie układa, ambicje chowasz na później, bo trzeba swój świat zbudować trochę od nowa, jesteś w tym wszystkim zdana trochę po prostu na siebie, do tego ten deszcz… chyba można nazwać to szczęściem.

 

 

 

Tagi: , , , ,

Jeden komentarz do “höst.”

  1. Listopad 2nd, 2013 at 11:45

    Piotr says:

    Niesamowicie piękne zdjęcia. Nie mogę się naoglądać :)

Zostaw komentarz